Ml 2,2: „(…) gdyż nie bierzecie sobie tego do serca”.

Bardzo lubię Księgę Malachiasza. Choć krótka – jednak treściwa, a zarazem bardzo prosta w swoim przekazie.

Motyw człowieka, który nie słucha się swojego Stwórcy, ani nie zważa na to, by oddawać Mu cześć, nie jest znany od kilku rozdziałów wcześniej. Jest to sprawa, która swoje korzenie ma już w sprawozdaniu o pierwszej parze ludzkiej.

Pierwsze słowa, jakie ludzie współcześni Malachiaszowi znaleźli w jego księdze, były słowami Boga, w których oznajmił: „Umiłowałem was” (Ml 1,2). Gdy Stwórca przychodzi do swojego stworzenia lubi zapewniać o swojej miłości – czy to słowem, czy gestem, darem, a zawsze widać to w Jego postawie.

Bóg kocha człowieka. Apostoł Jan podkreśla słowa Jezusa, które zapisał w swojej Ewangelii: „Albowiem tak Bóg świat umiłował (…)” (J 3,16).

My jednak często nie widzimy i nie dostrzegamy Bożych działań wypływających z doskonałej miłości, dlatego zaraz za nierozumnym tłumem powtarzamy: „W czym okazałeś nam miłość?” (Ml 1,2). Robimy to tak zarozumiale, pretensjonalnie, patrząc na czubek własnego nosa.

Dlaczego tak często ludzie pytają: „Czemu Bóg dopuścił do tego czy innego wydarzenia? Dlaczego pozwala, by ludzie umierali?”. Rzadko kiedy myślimy, że to z nami jest coś „nie tak”.

W dalszych fragmentach Księgi Malachiasza Bóg punktuje ludziom, w czym nie ukazano Mu szacunku, gdzie zabrakło miłości do Niego. Mówi, że jest nieszanowany, traktowany gorzej od byle kogo (Ml 1,6-14). Tłumaczy i wskazuje, że zniszczono świętą instytucję małżeństwa, która swój początek ma w Edenie (Ml 2,10-16). Przypomina, że jest oszukiwany poprzez brak składania dziesięcin, które mają być przyniesione do Jego domu. Człowiek zmieszał z błotem Boże imię i jeszcze pyta: w jaki sposób okazałeś nam miłość? Jak my Cię oszukujemy?

Czytając Księgę Malachiasza można też dojść i do innej myśli. W rozdziale trzecim Bóg odpowiada na zarzut, jaki skierowali ludzie Stworzycielowi w Ml 2,17, mówiąc, że ci, którzy źle postępują mają upodobanie w oczach Pana. Kiedy nadejdzie Boży sąd? Kiedy nadejdzie czas sprawiedliwości? Już znieść nie możemy tej „bezbożności”. O ironio! Przecież ci, którzy właśnie tak mówią, wcześniej pytają, na jaki sposób Bóg okazuje swoją miłość albo co z nimi jest nie tak, że Pan nieba i ziemi ma do nich pretensje.

Drugi rozdział to słowo przeciwko ówczesnym kapłanom: „A teraz was, kapłani, dotyczy to postanowienie: Jeżeli nie usłuchacie i nie weźmiecie tego do serca, że macie oddawać cześć mojemu imieniu – mówi Pan Zastępów – to Ja rzucę na was klątwę i przeklnę wasze błogosławieństwo” (Ml 2,1-2). Od tych, którym powierzono więcej, widać, że Pan też i oczekuje wcale nie mniej. Ci, którzy maja stać na straży Bożych standardów, zapomnieli o czczeniu swojego Boga. Zapomnieli o tym, czym mieli się zajmować nie tylko z urzędu… Bóg ostrzega, aby w końcu człowiek usłuchał i wziął do serca słowa napomnienia, bo w przeciwnym razie Jego błogosławieństwo zostanie zawieszone. Myślę, że po tych słowach zawartych w Biblii zapada cisza na pewien czas. Myślę, że jest to czas dany człowiekowi na przeżycie pewnej refleksji. Jednak, gdy czytamy następne rzeczy, widzimy: „Zaiste, przeklnę je, gdyż nie bierzecie tego do serca”.

Niektórzy z ludzi nie czczą Boga, oszukują Go, zapominają o Jego obietnicach i prowadzeniu w ich życiu, choć określają się mianem wierzących chrześcijan. Niestety, takim Bóg nie może błogosławić. Dlatego pojawia się kolejna pretensja ze strony człowieka – gdzie jest Boża sprawiedliwość?

Bóg jest niepojęty. Ile trzeba mieć cierpliwości i miłości, żeby na taką postawę odpowiedzieć słowami zapowiadającymi nadejście Zbawiciela (mowa o trzecim rozdziale), który sprawi, że ludzie staną się znowu Bożą własnością?! Kim trzeba być, żeby przyobiecać jeszcze błogosławieństwo i obfitość plonów? Mesjasz, który nadejdzie zwróci serca ojców ku synem – zapanuje spokój, miłość, a to co było ciężarem przestanie nim być, zniknie. Znów zapanuje na świecie wszechobecna miłość, bo tak było na początku i taka jest wola Wiekuistego.

Umiłowałem was.